W budynku dawnej spadochroniarni, zbudowanym ok. 1943 r przez stacjonujących wówczas na lotnisku rakowickim Niemców znajduje się ekspozycja prezentująca archeologię lotnictwa. Archeologia to nauka badająca na podstawie wykopalisk dzieje i kulturę dawnych społeczeństw. Archeologia lotnictwa jest jej stosunkowo nowym działem, zajmuje się badaniem miejsc upadku samolotów na lądzie i pod wodą. Jest w pewnym stopniu zbliżona do archeologii pól bitewnych.
Przez wiele lat wraki samolotów zestrzelonych lub rozbitych w wyniku katastrof były traktowane przede wszystkim jako surowce wtórne. Dopiero rozwój badań nad historią lotnictwa i muzealnictwo lotnicze sprawiły, że poszukiwania i badanie – najczęściej wojennych – szczątków samolotów stało się istotne.
Przy wejściu stoi mały pomnik – wygięta łopata śmigła bombowca Avro Lancaster Mk III o numerze seryjnym DV286 i znakach kodowych BH-C, należącego do polskiego 300 Dywizjonu Bombowego Ziemi Mazowieckiej, który został zestrzelony nad Holandią przez artylerię przeciwlotniczą podczas powrotu z misji bombardowania rafinerii w Gelsenkirchen. Płonący Lancaster spadł do jeziora IJsselmeer na wysokości miejscowości Wijdenes. Z załogi katastrofę przeżył jedynie bombardier, ppor. Bogusław Morski, który dostał się do niewoli. W latach 1998 – 1999 wrak Lancastera BH-C został odnaleziony na dnie jeziora przez holenderskich archeologów z Aircraft Recovery Group 1940-1945 z Fort Veldhuis. Wydobyte szczątki członków załogi pochowane zostały z honorami wojskowymi na cmentarzu w Bredzie, natomiast niektóre fragmenty Lancastera w kwietniu 2007 roku otrzymało Muzeum Lotnictwa Polskiego.
Pod przeciwległą ścianą rozpościera się widok miejsca katastrofy lotniczej. Wrak niemieckiego myśliwca Focke-Wulf Fw 190 pokazuje, jak zacięte były walki II wojny światowej. Samoloty te były masowo produkowane i masowo niszczone. Były postrachem Sowietów, zadawały im ciężke straty, ale same równie często padały ofiarą myśliwców bądź ognia z ziemi.
W gablotach przed rozbitym Focke-Wulfem znajdują się szczątki prawdopodobnie najbardziej tajemniczego polskiego samolotu – CANT Z.506. Był to wodnosamolot torpedowy produkcji włoskiej, jedyny z sześciu zakupionych przez Polskę, który zdążył dotrzeć do Pucka na kilka dni przed wybuchem II wojny światowej. Został ewakuowany w głąb kraju, na jezioro Siemień na Lubelszczyźnie i tam zbombardowany przez Niemców. Jedyne jego znane zdjęcia, widoczne na planszy nad gablotami, zostały wykonane z kabiny niemieckiego bombowca, który go zaatakował. Jego spalone szczątki odnaleziono po kilkudziesięciu latach.
Poszukiwania szczątków samolotów rozbitych przed wielu laty służy nie tylko pozyskaniu historycznych eksponatów, ale też wyjaśnieniu przebiegu zdarzeń. Rozbite, zestrzelone w trakcie walk powietrznych samoloty stanowią obecnie materialne dowody zapomnianych tragedii. Historyczne zainteresowanie szczątkami samolotów w ziemi i w wodzie zaczęło z wolna ożywać w latach 80. Historycy, pasjonaci i hobbyści zaczęli zbierać informacje od żyjących jeszcze świadków zestrzeleń i katastrof samolotów.
W białym pomieszczeniu laboratoryjnym po lewej stronie prezentowane są wydobyte i zakonserwowane obiekty z samolotu Douglas A-20 Boston, należącego do radzieckiego lotnictwa morskiego. Najprawdopodobniej służył on w 1. Gwardyjskim Kłajpedzkim Lotniczym Pułku Minowo-Torpedowym, a jego pilotem był porucznik Boldiusow. Został zestrzelony ogniem pokładowej artylerii przeciwlotniczej podczas ataku na niemiecki konwój w kwietniu 1945 r., o czym świadczą̨ uszkodzenia na dolnej części skrzydeł, następnie wodował w pobliżu przylądka Rozewie, a załogę̨ udało się̨ uratować́. Na jego wrak, leżący na głębokości ok. 15 metrów natrafili na początku czerwca 2013 r.