Logo Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

Skrzydła Wielkiej Wojny

Wystawa Skrzydła Wielkiej Wojny, poświęcona lotnictwu I wojny światowej mieści się w hangarze, zbudowanym na początku lat 90. ubiegłego wieku, którego kształt wzorowany jest na pierwszowojennych hangarach austrowęgierskich.

Na tę wystawę składa się najcenniejsza część zbiorów – unikatowe, w większości niekompletne samoloty, które w Polsce znalazły się nieco przypadkiem, ewakuowane przez Niemców ze zbombardowanego podczas II wojny światowej muzeum Deutsche Luftahrtsammlung, w Berlinie, zwanego kolekcją  Göringa, do Czarnkowa w Wielkopolsce, gdzie zostały porzucone, gdy wojska niemieckie wycofywały się przed Armią Czerwoną pod koniec wojny.

Samoloty te pozostały w Polsce, mocno zniszczone trafiły do krakowskiego muzeum po jego utworzeniu i w latach 90. zostały wyremontowane w warsztatach muzealnych i wyeksponowane. Poza brytyjskim myśliwcem Sopwith F.1 Camel wszystkie są jedynymi zachowanymi egzemplarzami tych typów na świecie. Kilka typów jest związanych z początkami lotnictwa polskiego, ponieważ samoloty takie, zdobyte na zaborcach, stanowiły pierwsze jego wyposażenie i były używane bojowo w walkach z Ukraińcami i bolszewikami tuż po odzyskaniu niepodległości.

Założeniem tej ekspozycji jest pokazanie statków powietrznych w ich naturalnym otoczeniu. Pierwsze samoloty, które widzi się po wejściu do hangaru to maszyny alianckie, włączone do niemieckiej kolekcji jako zdobycze wojenne. Z lewej stoi samolot zakotwiczony na wodzie. Jest to Grigorowicz M-15, dwupłatowa rozpoznawcza łódź latająca konstrukcji drewnianej, opracowana przez Dmitrija Grigorowicza w zakładach Szczerbakowa i Szczetinina w Petersburgu w 1917 r. używana przez rosyjskie lotnictwo morskie do lotów patrolowych nad morzem, z racji tego jest przystosowany do startu i lądowania wyłącznie na wodzie.  W gablocie obok prezentowany jest fotokarabin Thornton-Pickard Mk. III, o kształcie przypominającym brytyjski karabin maszynowy Lewis. Służył on do szkolenia w strzelaniu powietrznym. Zamiast wystrzeliwania pocisków robił zdjęcia celu na tle kręgu celownika, co pozwalało określić, czy cel zostałby trafiony. Takie fotokarabiny były używane również w lotnictwie polskim w okresie międzywojennym.

Kolejna sala jest poświęcona Luftstreitkräfte, czyli lotnictwu Cesarstwa Niemieckiego. Z lewej strony w polowym warsztacie stoi samolot szkolny LVG B.II podczas remontu – wymiany silnika oraz skrzydeł i wymiany płóciennego pokrycia kadłuba. Naprzeciwko LVG B.II stoi Aviatik C.III, dwumiejscowy dwupłat rozpoznawczo – bombowy, o kadłubie drewnianym krytym sklejką oraz płótnem i drewnianych skrzydłach krytych płótnem, skonstruowany w firmie Automobil und Aviatik AG w Mühlhausen (Miluzie) w Alzacji i produkowany w latach 1916 – 1917. Nie był zbyt udaną konstrukcją i z tego względu zakłady Aviatik po wyprodukowaniu około 80 tych maszyn podjęły w ich miejsce produkcję licencyjną samolotów DFW C.V. Taki samolot jest prezentowany w mniejszym pomieszczeniu za Aviatikiem. To również dwumiejscowy dwupłat rozpoznawczo – bombowy, skonstruowany w zakładach Deutsche Flugzeugwerke (DFW) w Lipsku w 1916 r. Był uzbrojony w dwa karabiny maszynowe kal. 7,92 mm i 100 kg bomb. Łącznie zbudowano ok. 3250 egzemplarzy. Były używane do rozpoznania, bombardowania i współpracy z artylerią. DFW C.V był też jednym z pierwszych typów samolotów w lotnictwie wojskowym niepodległej Polski, eksploatowanym w liczbie 63 egzemplarzy. Samoloty te brały udział w wojnach z Ukraińcami i Rosją bolszewicką.

Z prawej strony stoi samolot Halberstadt Cl.II. Powstał on w zakładach Halberstädter Flugzeugwerke w 1917 r. jako wielozadaniowy samolot bojowy do wykonywania zadań szturmowych, myśliwskich i rozpoznawczych. Wyprodukowano ich około 700. Piętnaście samolotów tego typu weszło do służby w lotnictwie odrodzonej Polski i zostały użyte w wojnie z Rosją bolszewicką. Prezentowany kadłub płatowca Halberstadt Cl.II, o numerze seryjnym 15459/17 był osobistym samolotem generała Ernsta von Höppnera – jednego z dowódców lotnictwa niemieckiego w okresie I wojny światowej. Za samolotem stoją postacie Czerwonego Barona, Manfreda von Richthofena, czołowego asa myśliwskiego I wojny światowej z 80 zestrzeleniami na koncie i generała von Höppnera, który gratuluje mu zwycięstw podczas wizytacji lotniska, na którym stacjonuje jego eskadra. Po obu stronach Halberstadta znajdują się obrazy poświęcone Richthofenowi – jego portret i scena z jego domu w Świdnicy (dawniej Schweidnitz), gdzie siedzi na tle trofeów, czyli fragmentów płótna z zestrzelonych przez niego samolotów z ich numerami seryjnymi, oraz jego walkę z samolotami brytyjskimi. Ten obraz ukazuje, skąd wziął się przydomek Czerwony Baron – od zwyczaju latania samolotem malowanym na czerwono, by być lepiej widocznym w powietrzu.

Naprzeciwko Halberstadta stoi LFG Roland D.VIb, myśliwiec skonstruowany pod koniec I wojny w firmie Luftfahrzeuggesellschaft (LFG) w Berlinie (używającej nazwy handlowej Roland Jego charakterystyczną cechą był tzw. Klinkerrumpf – kadłub o przekroju owalnym, kryty pasami sklejki, przypominający kadłub łodzi, bardzo starannie opracowany aerodynamicznie. Wyprodukowano 359 egzemplarzy. Roland D.VIb miał dobre własności lotne, ale największą jego wadą był słaby silnik, nie zapewniający zadowalających osiągów, przez co nie odniosły one sukcesów w walkach. Egzemplarz muzealny, numer seryjny 2225/18 brał udział w konkursie niemieckich  myśliwców w Adlershof pod Berlinem, który odbywał się w dniach 1 czerwca – 15 lipca 1918 r. Wypadł tam niekorzystnie w porównaniu z innymi typami. Jedynie latający nim porucznik Hermann Göring wystawił mu pozytywną opinię.

Za austrowęgierskim kinem polowym znajduje się sala, w której w gablocie prezentowane są mundury oficerów austrowęgierskich oddziałów balonów obserwacyjnych Twierdzy Kraków, korzystających z błoń rakowickich jako pola wzlotów. Z niej przechodzi się do sali poświęconej niemieckim nalotom bombowym na Londyn. Reflektory przeciwlotnicze oświetlają na nocnym niebie nad Londynem ciężki bombowiec Zeppelin Staaken R.VI. Obok stoi gondola silnikowa z dwoma silnikami Mercedes D.IVa o mocy 260 KM, pochodząca z takiego samolotu o numerze 36/16, wyprodukowanego w zakładach Albatros Flugzeug Werke w 1917 roku. W ramach eskadry Rfa 501 wykonywał naloty on bombowe na Wielką Brytanię i wracając z misji bombowej w nocy 7/8 marca 1918 roku rozbił się w Belgii.

Za grobem zestrzelonego pilota francuskiego i do kantyną na brytyjskim lotnisku polowym we Francji znajduje się pomieszczenie, w którym jedynym eksponatem jest niemiecki samolot Albatros C.I. Był to pierwszy samolot klasy C, jak w nomenklaturze niemieckiej oznaczano uzbrojony dwumiejscowy dwupłat, przeznaczony do zwiadu i bombardowania. Po raz pierwszy zastosowano w nim patent Franza Schneidera– karabin maszynowy zamontowany na obrotowej obręczy w tylnej kabinie, umożliwiający obronę tylnej półsfery samolotu. Powstał w oparciu o konstrukcję Albatrosa B.II. Po odzyskaniu niepodległości polskie lotnictwo miało 49 tych samolotów, pozostawionych przez Niemców i wyremontowanych w polskich warsztatach. Zostały użyte bojowo w wojnie polsko – bolszewickiej w latach 1919 – 1920, a później do 1922 r. były używane w szkołach lotniczych.  Egzemplarz muzealny, numer 197/15 służył w latach 1917 – 1918 w Oficerskim Oddziale Szkolnym Radiooperatorów Lotniczych na lotnisku Mokotowskim w okupowanej przez Niemców Warszawie. Na ścianie widać postać porucznika Stefana Steca, któremu przypisuje się autorstwo biało-czerwonej szachownicy – znaku rozpoznawczego polskiego lotnictwa wojskowego. Obraz za Albatrosem C.I przedstawia jego pierwszą zwycięską walkę z ukraińskim myśliwcem nad Lwowem w kwietniu 1919 r. Obok przedstawione jest przejęcie krakowskiego lotniska Rakowice, na terenie którego znajduje się Muzeum, przez Polaków z rąk Austriaków 31 października 1918 r. i namalowanie pierwszych znaków polskich, tzw. krakowskich na zdobytych tu samolotach.